2007-01-03 17:54
Minister Roman Giertych kusi. Wczoraj zaproponował własną dymisję, ale w zamian za odrzucenie w referendum jego pomysłów - koniecznie w cudzysłowiu - "edukacyjno - wychowawczych". Pytania są trzy (oczywiście na ewentualnej karcie referendalnej pojawiłyby się w rozbudowanej formie):
1. Czy jesteś za przyjęciem mundurków?
2. Czy jesteś za godziną bezpieczeństwa?
3. Czy popierasz program "Zero tolerancji dla przemocy w szkole?
Już wyobrażam sobie te plakaty: "Głosuj 3x Tak!". Kontekst historyczny jest oczywiście zupełnie inny niż w latach 40. ubiegłego wieku, ale to na pewno nie zaszkodzi władzy nazwać mnie i mi podobnych "zaplutymi karłami reakcji". Te trzy pytania wydają się być tylko niezgrabnym nawiązaniem do historii, bo przecież, co zauważyły media i ich komentatorzy, wystarczy tylko jedno pytanie:
1. Czy jesteś za pozostaniem na stanowisku ministra i wicepremiera Romana Giertycha?
Albo ewentualnie drugie:
2. Czyż nie uważasz, że niepotrzebnie marnuje się tusz na takie dyrdymały?
Ale to tylko moja mała propozycja...
Pewnie teraz wielu czytelników stwierdzi, skreślając mnie jednocześnie z listy niezależnych i wiarygodnych, iż przyłączam się do antygiertychowej "nagonki" prowadzonej przez "Gazetę Wyborczą" z Adamem Michnikiem na czele. Bzdura. Jestem jego antagonistą nie z powodu jego przynależności do prawicy narodowej albo dziwnych pomysłów. Nie lubię go, bo jest ministrem. W dodatku ministrem jednego z najbardziej destrukcyjnych resortów.
Pomysł referendum wydaje mi się nonsensowny nie z powodu pytań albo marnotrawienia druku. Po prostu nie wydaje mi się słuszne, aby większość idącego do urn społeczeństwa mogła decydować o wychowywaniu i uczeniu pociech mniejszośći. Wychowywaniu i uczeniu nie przez rodzinę, a przez państwo. Każdy szukający szkoły dla swych dzieci rodzic powinien mieć więc wybór. Od niego, a nie od widzimisie ministra lub 63 procent ludu powinno zależeć to, czy jego wychowanek chodzi do podstawówki/gimnazjum/liceum w mundurku, fartuszku, bądź stroju nurka głębinowego. "Hej! Ale jak to zrobić?" - zapyta zainteresowany czytelnik. "Koleś, to proste! Sprywatyzujmy to!" - odpowie zorientowany wolnorynkowiec.
Niedawno na bblogu Macieja Dudka rozpętała się wojna na słowa o państwowej edukacji. Niejaki mmaa stwierdził, że szkolnictwo publiczne ma wyższość nad prywatnym, gdyż osiąga lepsze wyniki naukowe. Zgadzam się, ma wyższość, ale tylko ze względu na handicap u ME, poza tym tyczy się to tylko kwestii formalnych, a na pewno nie wyników i warunków pracy. Argument mówiący o tym, że jeśli to prawda, to jest to wynikiem małego udziału w rynku (to słowo raczej tu nie pasuje..) jest tak samo chybiony, jak ten o negatywnym wpływie chęci zysków właścicieli placówek. Być może prywatnych szkół jest mniej, ale już ich przykład pokazuje, iż pieniądze wydawane centralnie są dużo gorzej rozdysponowane. Chęć zysku może być natomiast równie dobrze argumentem mierzonym w przeciwną stronę, bo przecież jeśli ktoś dba o zysk, to siłą rzeczy musi dbać o klienta. Istotą rzeczy jest jednak to, o czym napisałem trochę wyżej - wybór!
Pieniądze zabrane przymusem i wydawane przez państwo na instytucje "centralnie planowane", jak pokazują zasady ekonomii, są zawsze wydane mniej odpowiedzialnie, niż te wyłożone przez jednostkę na konkretny cel. To właśnie dlatego państwowa edukacja działa tak źle! Zadaj sobie pytanie - kto wyda lepiej twoje pieniądze, Ty, czy którykolwiek z ministrów? "Oczywiście, że ja!" - odpowie każdy, ale wciąż tak wielu nie kiwnie palcem, aby tę sytuację zmienić.
Oczywiście ta teoria ma zastosowanie na wszystkich płaszczyznach działalności rządu. Państwo monopolizuje niektóre sektory, stojąc jakby poza prawami ekonomii. To, podobnie jak zła lokacja zasobów, powód złego działania tej organizacji. Na rynku najsłabsi i najdrożsi dostawcy usług i produktów są wypierani przez lepszych. W państwowej, niezależnej od jakiejkolwiek logiki "ekonomii", to słabszy i droższy utrzymuje najtrwalszą pozycję. Tak naprawdę jednak, jeśli coś nie funkcjonuje na rynku - bankrutuje, umiera. Dlatego wieszczę państwu jego rychłą śmierć. Nie, mylę się, ono było już martwe przed realizacją pomysłu o nim, gdyż każda idea oparta na przymusie i przemocy może być pewna swego rychłego samobójstwa. Jak postarałem się pokazać, nie tylko ze względów etycznych, ale i gospodarczych.
Jeremi Libera
Kategoria
Libertarianizm



Dla mnie pomysł z mundurkami nie jest taki zły. O ile nie byłyby podobne do tamtych
ze kiludziesięciu lat. Bynajmniej ucznowie biednii, a bogaci nie różniliby się w
znaczny sposób. Jednak myśle, że myśl Giertycha, że wszytkie "metale, punki i rocki"
to zło konieczne. Oni bynamniej mają większą tolerancje do reszty społeczeństwa. Sam
temat homoseksualistów jest dla co poniektórych obrzydzający, a przecież to zwykli
ludzi, którzy różnią się od reszty wyłącznie orientacją, a to chyba nie robi znacznej
różnicy. "Zło konieczne" dla mnie to bardziej te wszytkie dziwki, o hip hopowcach już
nie wsopmne, nie chdzi mi o to, że słuchają innej muzyki niż ja. Ich tok myślenia
jest przerażający. W wieku 13 lat ćpają, piją, palą. skomentuj
Giertych owszem, jest w błędzie. Każdy normalny człowiek powinien zauważyć, że
mundurki nic nie zmienią. Dzieci bogate i tak będą miały ipody, komórki, niektóre
nawet laptopy, rowery, skutery, bajery, a dzieci biednie i tak będą popylać w
brudnych mundurkach (patologia) bądź po prostu bez bajerów. I kropka. Ten mały wywód
obnarza głupotę naszego ministrai brak sensu jego argumentów. Ale to nie znaczy, że
państwo nie żyje. Zapraszam na marlowe.bblog.pl i pozdrawiam serdecznie skomentuj
Już widzę tych ziomów w mundurkach - eee ty, k****, p*********** coś jakiegoś szluga?
Taka prawda, mundurki nam wniosą tyle co darmowe wizytówki dyrektora. Po pierwsze po
kiego wałqa to komu? Po drugie wywoła to troszkę ironicznych komentarzy i oburzenie
wśród uczniów:P (innymi słowy zbluzgają wesolego Romka od stóp do głów). Wiadomo, on
sobie nic z tego nie zrobi, a my będziemy musieli nosić nasze czerwone kapturki.
Godzina bezpieczeństwa?? TAK! Jak godzina policyjna. Prosze wprowadzić, tyle że od
7:30 to nie będę musiał iść do szkoły x)
Zero tolenancji dla Giertycha i jego głupich pomysłów? Owszem, popieram. skomentuj
Krzysiu...A nie pomyślałeś że strój-a co sie z tym wiąże-a właściwie to jak niektórzy
traktują ubranie odbiera innym ludziom wolność??
Mundurki dałyby nam jeden komfort-oceny za to co w śroku a nie na zewnątrz.
Ale.. ' Wy ' tego nie doświadczyliście. Więc przepraszam...Ale nie pisz tak
jednostronnie bo to nie jest do końca prawda skomentuj
Presja społeczna,nacisk na ideał anorektyczki..Moda na odkryte plecy,sezon
później -zakryte.Ehhh ale jak mówiłam są grupy społeczne których problem ten
nie dotyczny. Patrz: ci co tą modę dyktują, albo chociazby bananowe dzieci
które sie temu poddają.
Więc nie mów o tym z takim spokojem i nie idealizuj....
Do pewnych kwestii podchodzisz trochę z perspektywy...Hmmm( i tu zabrakło
autorce odpowiedniego słowa) skomentuj
rozum, który podpowie czy iść za modą, czy nie, czy poddać się presji
społecznej, czy nie. Takie sytuacje budują umiejętność obrony własnych
przekonań u dzieci, a także umiejętność dyskusji. Tymczasem chęć włożenia
dzieciom mundurków wynika z założenia, że dzieci są za głupie, by mogły
decydować same za siebie. Stąd tylko jeden krok do uznania za takich
obywateli w ogóle. Ponadto obowiązkowe mundurki łamią prawa dziecka moim
skromnym zdaniem. To też niedaleko od łamania praw człowieka w ogóle.
Pozdrawiam. skomentuj
alienowany-czy to nie jest łamanie praw?? skomentuj
ograniczenie wolności, bo nie można wybrać w co chcę się ubrać. A
jak Cię wyśmiewają to masz prawo zmiany towarzystwa i to jest
wolność. Dzieci bywają okrutne, ale to, że nie można ich wsadzić,
nie znaczy, że państwo może nas ograniczać. Dzieci trzeba
wychowywać, a nie wciskać w mundurki i kłaść lachę na resztę. skomentuj
PS: sorki za offtopa,nie mogłem się powstrzymać :D skomentuj
jakaś taka długa mi sie wydała, a tacy anoalfabeci jak ja nie
mają w zwyczaju czytania czegoś dłuższego niż program
telewizyjny tvn'u. Acz kolwiek widzę, ze w komentarzach
poruszona została kwestia mundurków i jeśli mam być szczera to
właściwie mi to wisi. nie miałabym nic przeciwko temu. Uważam,
że jestem na tyle wartościową osobą, że jeśli na pare godzin
byłabym "zmuszona" do noszenia czegoś nażuconego z góry, tego
co wszyscy nie ograniczałoby to mojej osoby. Owszem ubranie
wyraża nas i daje świadectwo o nas w jakimś stopniu, ale bez
przesady... Z resztą można ubrać się w co Ci się tylko podoba
po szkole. a mówienie, że nigdy nie możemy ubierać się jak
chcemy, bo moda, bo opinie innych bo presja społeczna jest
(wybczcie) p***********!!! Możemy ubierać się w co chcemy! ja
tak przynajmniej robię i dobrze mi z tym:)
p.s: dlaczego ja wcześniej nie wiedziałam o istnieniu teg
bloga?! Czuję się pominięta.....:( skomentuj
mówisz że Ci to wisi. Ja nie jestem fanatykiem ciuchów,
ubieram się najnormalniej w świecie. Ale wkurzyłoby mnie,gdyby
ktoś mi kazał to nosić. I ni chodzi tylko o mundurki tylko
wolność. Równie dobrze wkurzyłbym się, gdyby mi ktoś kazał
oglądac orędzie prezydenta. Ograniczenie wolności suxxxx:P skomentuj
lubie swoje ubrania, chyba każdy z nas lubi swoje ubrania, bo
inaczej by ich sobie nie kupił, nie? chociaż w sumie jak można
lubić ubrania?:/ tez paradoks:p lubić można kogoś, a nie coś,
albo mi się tak przynajmniej wydaje... ale wracając do tematu
na pewno podobają mi się moje ubrania i w jakiś sposób mnie
wyrażają, ale uważam że zmiana ich na inne, narzucone z góry,
na kilka godzin 5 razy w tygodniu, nie ograniczyłaby mojej
wolności. Bo ja nadal będę wolną, taką samą, tak samo myślącą
Olga. W zielonej bluzce czy siwej bluzie. a ujednolicenie
ubrań w szkole byłoby wręcz na rękę dla osób biedniejszych
które są narażone na kpiny czy gorsze samopoczucie z powodu
swojego skromnego i nieraz niemodnego i przestażałego ubrania.
A teraz gdy jestem w szkole publicznej to widzę, że jest to
naprawdę problem. I naprawdę stoją sobie takie grupki
"lambedziarek" na korytarzu i zajmują się tylko i wyłącznie
tym kto jak dzisiaj jest ubrany i dlaczego. Jest to słabe na
mase:/ A ujednolicenie strojów zwróciłoby większą uwagę na
osobowość człowieka, chodzi mi oczywiście tylko o sytuacje w
szkole. A po szkole nikt Cię nigdy ograniczać nie będzie i
będziesz mógł chodzić w czym Ci się żywnie podoba. Choć z
drugiej strony problem mnie osobiście nie dotyczy na tyle, że
mogę powiedzieć, że jestem za czy przeciw mundurkom. Jeżeli
ich nie wprowadzą luz, nie będę się domagać:p jak powiedziałam
na samym początku wisi mi to właściwie:p czy będą wprowadzone
do szkół czy nie. Jednak jeśli byłyby nie protestowałabym, bo
uważam, że nie ograniczają one mojej wolności. Mundurki są na
każdej prestiżonej uczelni wprowadzane. To jest jakiś nawet
prestiż. Wystarczy poszukać pozytywnych aspektów a nie głupio
z zasady się buntować. Tak uważam. Ludzie jesteśmy na tyle
wartościowi, że i w jednolitych strojach będziemy mieli co
sobą reprezentować, serio:) pomyślcie o tym:) skomentuj
wpisującej, że dzieci bogate i tak będą mieć swoje gażety mimo
mundurków i będą się tym wyróżniać...to ok. ale z lamtopem,
skuterem ani rowerem raczej nie przychodzi się do szkoły:p
natomiast sory, ale dzieci biedne nie chodzą w brudnych
rzeczach. Zazwyczaj czystość i sromność jest w domach biednych
podstawą. I choć skromnie i niemodnie to ZAWSZE SZYSTO!!!! no
a brudasy znajdą się zawsze, patologie itp, ok. Ale o
skrajnościach już nie mówmy. Rozmawiamy o przeciętnych
uczniach.... skomentuj
w każdej szkole. Gdyby szkoły był prywatne, byłby wolny wybór. skomentuj
te giertychowskie.
Jako fetyszysta mundurków zwłaszcza dziewczęcych ( a tak
naprawdę prostych białych bluzek ) od dawna zauważyłem, że
mundurek to zbyt powazna sprawa by powierzać ją dyletantom i
przypadkowym bussinesmanom podczepionym pod państwowy cycek.
Zaprojektować i uszyć mundurek to jest SZTUKA.Sztuka która
najlepiej wychodzi firmom z tradycjami.Mundurek ma zdobić a
nie szpecić.Jak we wrześniu oglądałem umundurkowane dzieci
idące do szkoły to żal normalnie d... ściskał.Takich kamizelek
to nawet więźniom nie kazałbym nosić.Ale z tego co wiem, od
drugiego semestru szkoły rakiem wycofują się z mundurków.I
bardzo dobrze.Mundurek ma być skromny ale nie może
uwierać.Kiedy interesowałem się krawiectwem,zrozumiałem jak
trudno jest zaprojektować niby prostą białą damską bluzkę.I
jaką sztuką jest uszycie przez krawca-bieliźniarza dobrze
dopasowanej do ciala białej bluzki i to jeszcze na dziewczynę
przy kości.I od tamtej chwili nie dziwie się że bluzki z
bazaru piją pod pachami,kopią prądem i nadają się na 2-3
szkolne uroczystości po czym nadają się do wyrzucenia.Zaś te
porządne kosztują 300-500 zł.
A co do mundurków to zgadzam się z Tobą Drogi autorze że o tym
powinien decydować dyrektor szkoły a nie minister oświaty. skomentuj