Wstęp
Błędne jest ogólnie przyjęte w teorii polityki założenie, iż zmiany społeczne mogą zostać dokonane jedynie poprzez rewolucję albo reformy w ramach systemu demokracji parlamentarnej. Sposoby te różnią się w formie, ale ich głównym założeniem jest najczęściej potrzeba zdobycia władzy w celu dokonania większego przełomu, lub przynajmniej (w przypadku rewolucji) dokonania rozliczeń z obalonym systemem władzy - jego majątkiem, organizacją - chcąc nie chcąc, część z tego dorobku w końcu zostanie zaadaptowana przez wywrotowców. Dlatego też propozycją dla ruchów politycznych, które, mówiąc delikatnie, nie darzą wielką sympatią państwa i jego systemu opartego na przymusie, a także brzydzą się przemocą rewolucji i chcą uniknąć wchodzenia w struktury rządowe czy samorządowe, może okazać się budowa alternatywnej organizacji (bardziej lub mniej formalnej), opartej jedynie na dobrowolnych umowach, wypełniająca wiele funkcji dzisiejszego państwa i popularnych organizacji pozarządowych.
Taka inicjatywa może zrzeszać ludzi różnych profesji i o różnym statusie majątkowym - robotników, chłopów i mieszczaństwo. Nie może być żadnych ograniczeń, a jedynym kryterium powinna być chęć uniezależnienia się od państwa. Organizacja - kierowana samorządnie, oddolnie i bez narzucania swojej woli innym - powinna wychodzić naprzeciw potrzebom różnych grup ludności i prowadzić działalność na wielu płaszczyznach, stanowiąc federację jednostek i poszczególnych jej organów odpowiadających za każdą z jej działalności, z których część - jako moje propozycje - przedstawię poniżej.
Jeśli chodzi o formę finansowania woluntarystycznego związku - zwanego dalej Alternatywną Społecznością - i korzystania z jej pomocy, to mogłaby się ona odbywać dwojako. Osoba przystępująca do AS powinna złożyć oświadczenie dotyczące zakresu usług, które życzyłaby sobie otrzymywać od zrzeszenia. Nowy użytkownik mógłby wybrać między jedną lub kilkoma usługami, bez uzyskiwania przywilejów pełnego członkostwa w Społeczności, płacąc jedynie za to, co sam wybrał, albo wybrać całkowitą przynależność, ze wszystkimi prawami i obowiązkami uczestnika Alternatywnej Społeczności. Z płaceniem comiesięcznych niewygórowanych comiesięcznych składek włącznie.
Ci właśnie członkowie tworzyliby w swoim rejonie komórki organizacji. W pełni samorządne, zarządzanie opierające na demokracji bezpośredniej (a o ile będzie to możliwe, także na konsensusie), dające możliwość własnej inicjatywy. Jeśli tylko działacz AS zechciałby wprowadzić nową formę działania, ciekawy pomysł na np. akcję charytatywną albo, dajmy na to, sadzenia drzewek, mógłby przedstawić swoją propozycję na cyklicznym spotkaniu, na którym dokonywane są wszystkie decyzje dotyczące projektów i ich dofinansowania, a po uzyskaniu aprobaty tego gremium i uzyskaniu pomocy w postaci pieniędzy i pracy dołożyć wszelkich starań, aby swój pomysł doprowadzić do realizacji. Przedstawiciele sfederowanych komórek rejonowych mogliby spotykać się na dorocznych zjazdach, aby dzielić się wrażeniami i doświadczeniami oraz planować wspólne działania.
Aby jednak idea Alternatywnego Społeczeństwa się ziściła, potrzebna jest grupa ideowców, którzy najpierw sami spróbują zorganizować się na opisanych wyżej zasadach, a na dalszym etapie, za sprawą dawania dobrego przykładu i promocji, reszta społeczeństwa, która zda sobie sprawę z wszystkich plusów uczestnictwa w tejże federacji, również może być zainteresowana alternatywną, pozapaństwową formą organizacji społeczeństwa. Celem całego wysiłku tworzenia AS jest zastąpienie przymusowych struktur państwa dobrowolnymi stowarzyszeniami, zrzeszonymi w zdecentralizowanej organizacji. Proponując tę właśnie formę walki z państwem uznaję, że aby odejść od idei państwa, mieniącego się dla wielu jako wszechmogący dobroczyńca i opiekun, należy zaproponować jasną dlań alternatywę. Przeciwstawiając sobie przymus i dobrowolność oraz pokojowe działania, pokazać, że wolność sprawdza się w praktyce lepiej niż biurokracja.
Pomoc socjalna
Choć ten strach przed biedą jest całkiem zrozumiały i wynika z empatii, ludzie wyrażający powyższy pogląd nie zdają sobie sprawy z tego, jak ich bojaźń jest wykorzystywana przez rządy do powiększania swoich kompetencji, czyli zmniejszania przestrzeni wolności. Rzesze robotników protestują przed budynkami władzy domagając się korzystniejszego ustawodawstwa socjalnego, zasiłków i podwyżek. Myślą, że państwo jest ich sojusznikiem w walce o społeczną sprawiedliwość, tymczasem rządzący spełniają ich postulaty "na odczep" i mogą cieszyć się spokojem i większą włądzą. Do czasu wybuchu kolejengo kryzysu gospodarczego.
Aby uniezaleźnić ludzi od przymusowej pomocy, należy rozwijać wolontarystyczną działalność charytatywną. Po to, aby przestraszona perspektywą wszechobecnej nędzy w wypadku braku realizacji przez państwo "polityki społęcznej" społeczność, mogła zauważyć, że nie tylko podatki i urzędy mogą być źródłem socjalnej protekcji. Tą inną opcją ma być oczywiście Alternatywna Społecznośc.
A konkretniej organizacje charytatywne w niej zrzeszone. AS powinien być bowiem nie tylko federacją jednostek terytorialnych, ale również związkiem specjalistycznych komórek odpowiedzialnych za inną formę działalności. W ten sposób również akcje charytatywne będą miały wyznaczony wąski zakres działań. Inni ludzie zajmować się będą pomocą sierotom, inni bezdomnym, a jeszcze inni niepełnosprawnym i starszym. Nie mam tu na myśli tylko pomocy pieniężnej, ale także np. pomocy w zrobieniu zakupów, załatwieniu formalności itp.
Jeśli pomoc prowadzona będzie stale i efektywnie (a jest to o tyle prawdopodobne, że środki będą rozdysponowane na konkretne cele), stanie się popularna i łatwo dostępna, zwykli ludzie, widząc aktualne działania i otrzymując obietnicę ich kontynuowania w razie (pożądanego) braku pomocy państwa, zrezygnują z ich przymusowych "usług".


